Menu

Wiatr z Południa

Polityka i kultura, Włochy i Polska, północ i południe. Oto ja - blogerka na styku dwóch światów anetakruk@gazeta.pl

KOSMOS I KASA

anetakruk

Zaglądam dzisiaj na stronę Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), gdzie jest specjalna zakładka, która informuje państwa członkowskie o aktualnościach i badaniach odnoszących się do konkretnego kraju. Wchodzę więc na stronę poświęconą Polsce, a tam - niespodzianka!

ESA w polskiej wersji ma trzy wiadomości. Słownie, dla tych, którzy jak ja ze zdumieniem przecierają oczy - T R Z Y. Dwie są z zeszłego roku i jedna z tego. Dwie informują o przystąpieniu Polski do ESA, jedna, najbardziej aktualna pochodzi z... 21 marca.

Zastanawiam się więc, na co do diabła ESA wydaje swoje 4 miliardy Euro?! I na co Polska wydaje 29 milionów euro rocznie?!

Sprawdzam szybko włoską wersję strony i czytam z ulgą ostatnie wiadomości. Na przykład 26 lipca z Kourou we francuskiej Gujanie wystartował największy i najnowocześniejszy europejski satelita telekomunikacyjny Alphasat. Cieszy się z tego dyrektor ESA do spraw telekomunikacji właśnie, bo wie, że jest to sektor przynoszący w Europie wielkie zyski.

Czy są w Polsce firmy, które mają ochotę o fundusze ESA powalczyć, skoro już polski podatnik dokłada się do tych programów?

W Gazecie Wyborczej znajduję ciekawy materiał, oto fragment:

- Te pieniądze [z polskiej składki ESA - przypis A. Kruk] wracają do krajów członkowskich w postaci zamówień i kontraktów dla przedsiębiorstw i instytutów naukowych. Średnio to ponad 80 proc. składki płaconej przez dane państwo - tłumaczy Anna Długosz z Ministerstwa Gospodarki. Polska będzie na razie wpłacać blisko 29 mln euro rocznie, na co składa się część obowiązkowa (19,2 mln) oraz dodatkowa (9,5 mln), przeznaczona na konkretne programy, w których zadeklarowaliśmy udział.

A więc Polska zadeklarowała udział w jakiś programach?! W jakich?! Bo w polskiej wersji internetowej strony ESA nie ma na ten temat ani słowa!

Za to od wczoraj, po nieszczęsnych komentarzach medialnych o wypowiedzi pana Burego z PSL o planach utworzenia Polskiej Agencji Kosmicznej opinia publiczna jest przekonana, że kosmos służy do poszukiwania małych zielonych ludzików!

Zachęcam polskie firmy do zainteresowania się tymi projektami, bo jak nie zrobią tego one, to pieniądze wyda ktoś inny. I wtedy nie będzie nam bardzo do śmiechu.

 

Korzystałam z:

http://wyborcza.pl/2029020,75476,13060461.html

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • pogin

    Spokojnie - do śmiechu my zawsze skorzy! Choć oczywiście bardziej do płaczu :)
    A ta polska strona - cóż, premier ma może niezły PR, ale kraj to już kiepściutko.
    Wiem za to jakie firmy powinny ubiegać się o te fundusze! (odkrycie!) - uwaga! - LOT powinien się ubiegać! Żeby zafundować przeloty naszym studentom latającym po świecie ze swoimi projektami różnych patentów kosmicznych. Byłby to wkład LOT-u w rozwój polskiej myśli technicznej, którą potem polscy już nie-studenci chętnie wykorzystają do ulokowania się prywatnie w amerykańskich czy innych ośrodkach naukowych i zasilą emigrację. A LOT bardzo potrzebuje kasy! :) Co maja zresztą ci studenci i naukowcy robić skoro nikogo w kraju nie interesują ich pomysły (nie tylko w kosmicznej przestrzeni). Ale to już inna bajka.

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci