Menu

Wiatr z Południa

Polityka i kultura, Włochy i Polska, północ i południe. Oto ja - blogerka na styku dwóch światów anetakruk@gazeta.pl

WSCHODNI STRACH METAFICZNY

anetakruk

Ukraińska rewolucja i ogromne zainteresowanie, jakie towarzyszy jej w Polsce skłoniło mnie do kilku krótkich przemyśleń.

Wielu komentatorów, w tym również i mnie, kusi porównywanie do siebie różnych światowych protestów, które dzieją się, lub działy się niedawno między innymi w Brazylii, w Egipcie, w Turcji, w Tajlandii i w wielu innych miejscach na świecie.

Owe zapalne ogniska, których jest coraz więcej (że o zmasakrowanej Syrii nie wspomnę), budzą z konieczności nasz niepokój i troskę z jednej strony, z drugiej zaś wstydliwe uczucie ulgi, że u nas wreszcie jest spokój.

Media i portale społecznościowe zapewniają nam miejsce w pierwszym rzędzie na wszystkich krawych spektaklach. Oglądamy je z bliska, zaglądamy do ich trzewi, niemal czujemy gniew ludzi protestujących przeciwko politykom (tak, jakby to oni zawsze wszystkiemu byli winni, a tak nie zawsze jest, czasem są zwyczajnie bezsilni, lub zależni o potężniejszych od siebie partnerów).

Czujemy intuicyjnie, że te protesty coś znaczą, że mają jakiś wspólny mianownik, ale, jak to zwykle bywa, zbyt jesteśmy zanurzeni w naszej rzeczywistości, aby dostrzec zmiany, które zachodzą w otaczającym nas świecie. Jaki porządek wyłoni się z tego chaosu? Jaki świat? Te pytania wydają nam się ważne, ale nie wzbudzają w nas strachu.

Krwawe zajścia na Ukrainie gwałtownie zmieniły owo słodko-gorzkie poczucie bezpieczeństwa, tym bardziej że na naszych oczach odradza się ów upiorny cień starego podziału - tzw. zachód kontra Rosja. Niby ten podział uwidocznił się już kilka razy (między innymi w sprawie Syrii i Egiptu), ale był on jednak odsunięty od naszych granic na bezpieczną odległość.

Ukraina to jednak zupełnie inna historia.

Obserwujemy Majdan ze zgrozą i wielkim niepokojem, bo wszyscy zdajemy sobie sprawę, że we wschodnich przepychankach chodzi o coś więcej niż o przeznaczenie narodu Ukraińskiego, z którym słusznie się solidaryzujemy. Chodzi nawet o coś więcej, niż o walkę między zachodem a Rosją o strefy wpływów.

Gniew, frustracja, polityczne upadki i skorumpowanie elit politycznych, jeśli wszystko to razem znów wymiesza się na Ukrainie, a protest Majdanu - dziś, jutro, lub za rok ponownie zostanie skąpany we krwi, to poczucie euroatlantyckiego bezpieczeństwa Polski będzimy mogli włożyć między bajki.

Nic, co dzieje się za ścianą u naszego sąsiada nie jest nieważne. To, czy Ukraina będzie państwem spokojnym i tak demokratycznym, jak tylko to możliwe, będzie miało bezpośredni wpływ na nasze państwo.

Dlatego nie bądźmy obłudni w solidarności z Ukrainą, bo bezpieczna Ukraina to bezpieczna Polska. 

Komentarze (3)

Dodaj komentarz
  • danekstraszynski

    Aneta, też bjię się z myślami. Ten nasz świat, do którego dzisiaj należy Polska, wygląda dosyć cienko. Powierzchniowo kiepsko. Surowce są gdzieindziej. Ludzi ubywa itd. Prawdopodobnie musimy się pogodzić z faktem, że nie ma demokracji bez demokratów. Tak jednak przedstawia się cała wielka reszta. Kilka tysięcy demokratów obaliło jednego generała w Egipcie i teraz proszą kolejnego generała, żeby przejął władzę. Pytanie jest, kto potrafi zapewnić jako taki spokój na Ukrainie, żeby pensje i renty były wypłacane, żeby dzieci mogły dojść i wrócić bezpiecznie ze szkoły itd. Absolutnym absurdem są zabici na Majdanie. Po co? Za co? Zeby jedna myśliwska klika została zastąpiona przez inną? Nawiązuje tutaj nie do moralności. Kradnie nie kradnie. Mam na myśli mentalność przedhistorycznych łowców i zbieraczy. Oni żyją wśród nas, mają się dobrze i nie odczuwają potrzeby zmian.

  • Gość: [danekstraszynski] *.pools.arcor-ip.net

    Zostałem zmuszony do przerwy w pisaniu. Wnuczka skakała mi po plecach po niemiecku. Mój brak zdolności językowych uniemożliwia jednoczesną egzystencję w dwóch językach. Poważnie. Wydaje mi się, że róźni "strasznie odważni", udający naszych zachodnich przedstawicieli podpuszczają w sposób zupełnie nieodpowiedzialny miejscowych niezadowolonych. Ja też w 1956... dokładnie nie pamiętam, ale później uczestniczyłem w różnych buntach coraz bardziej świadomie. Miałem takie przebłyski i dziwiłem się, uważałem za zdradę, kiedy z radia Wolna Europa, próbowano temperamenty uspokajać. Chciałem wierzyć, że demokratyczny Zachód tylko czeka, żeby nam czołgami i w ogóle pomóc. Dzisiaj rozumiem, że moja niemiecka sąsiadka i amerykańska przyjaciółka musiałaby zgodzić się wysłać swoich synów na ewentualną śmierć. Dlaczego? Dlatego bardzo nieodpowiedzialne są wycieczki naszych populistycznych polityków w tzw. gorące rejony, na początku. po to, żeby po powrocie pochwalić się w domowej knajpie swoim bohaterstwem .Na Ukrainie kosztowało to około sto zabitych i tysiąc rannych. Oklaski?

  • anetakruk

    Danek, niestety dzieci mają fantastyczny wprost zwyczaj wyładowywania największej ilości energii w późnych godzinach wieczornych. ;-D
    A co do Ukrainy, to przecież nic się tam jeszcze nie skończyło. MOżna powiedzieć, że właściwie wróciliśmy do punktu wyjścia. Ktokolwiek będzie przywódcą tego kraju, stanie przed tym samym dylematem -
    1. pieniądze i gaz z Moskwy (i najdalej za pół roku nowy Majdan),
    2. bankructwo Ukrainy (efekt - jak wyżej), lub
    3. udawanie, że się idzie do Europy, która nie da przecież Ukrainie ani grosza więcej (Włosi już się o to kłócą), nie otworzy swoich granic na ukraińskich imigrantów (nie szukając daleko - w Polsce bardzo trudno jest uzyskać pozwolenie na pobyt, nawet w Czechach jest łatwiej), o przyjęciu do Unii nie wspomnę.
    Widzisz jakieś pozytywne wyjście? Bo ja nie.

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci