Menu

Wiatr z Południa

Blog o polityce oraz o ciemnych stronach Europy, o upadku Arkadii. Piszę o sytuacji we Włoszech i o Afryce, emigracji i kolonizacji, szukam odpowiedzi na pytanie - czym jest nasza zachodnia kultura i czy naprawdę zbliża się jej kres..? Mój blog wciąż się zmienia. Napisz, co o nim myślisz - anetakruk@gazeta.pl

MNIEJSZE ZŁO

anetakruk

Kampania wyborcza prawie się skończyła, czas na decyzję. Z tej okazji pozwolę sobie na nieco ekshibicjonizmu.

Najpierw – najłatwiej – na kogo NIE ZAGŁOSUJĘ na pewno. Nigdy nie zagłosuję na Korwina ani na Kukiza, nigdy nie popełniłam tego błędu i już chyba nie popełnię. Gdyby nastąpił koniec świata i musiałabym wybierać, to jednak najbardziej NIE zagłosowałabym na Korwina. To, że za jego programem stoją młodzi ludzie, od biedy można jakoś usprawiedliwić – brak im doświadczenia, brak porażek na koncie, w tym wieku wciąż wierzą oni że będą żyli wiecznie w zdrowiu. Ale tego że nerwowy, podstarzały pan popycha młodych ludzi do społecznego samobójstwa, już wybaczyć nie mogę. Litościwie pomińmy opinie Korwina o kobietach, imigrantach, gejach i innych genderach. Bardzo mnie rozbawiła informacja, z jaką uprzejmie się z nami podzielił pan Korwin-Mikke, jakoby profesor Płatek twierdziła, że w związkach gejowskich rodzi się więcej dzieci niż w tych dwupłciowych. No coż, panie Korwin-Mikke, lata nie te i słuch już nie ten.

Mniej, ale wciąż bardzo NIE zagłosowałabym na Kukiza. Bo to niezły muzyk. I więcej napisać nie mogę, bo nie chcę tu nikogo obrażać.

Na upartego można znaleźć kilka ciekawych propozycji podawanych przez PiS. W warstwie słownej potrafią upomnieć się o pracownika, o ludzi biednych, przeciwstawić się wielkim korporacjom i kapitałowi. Ale gdyby tylko do tego ograniczał się program PiSu, niestety, znamy tą partię także z tej mniej przyjemnej, narodowo-katolickiej strony, której strawić nie sposób. Wystąpienie byłego premiera polskiego rządu Jarosława Kaczyńskiego na temat imigrantów, chorób i zarazków zdyskwalifikowało go w moich oczach na zawsze. Wskazuję na niego, gdyż o pani Szydło czy o prezydencie Dudzie wiem niewiele. Choć zawetowanie przez tego ostatniego ustawy o zmianie płci – pośpieszne i mało empatyczne dużo mi o nim mówi. Nie, na PiS na pewno nie zagłosuję.

Zostaje Nowoczesna, Zjednoczona Lewica, Razem i nieszczęsna, post-tuskowa PO. Acha i jeszcze PSL, ale skrajnych konserwatystów odrzuciłam już na początku, więc nie będę do nich wracać niepotrzebnie. Niech sobie na PSL głosują rolnicy, zwolennicy rozmaitych, mało humanitarnych ubojów, masowych hodowli drobiu, kaczek i w ogóle PSL kojarzy mi się z krwiożerczym myśliwym, który strzela do wszystkiego, co się rusza, a potem zwłoki wysyła na eksport do Unii. Może to niesprawiedliwe, ale ostatecznie to mój popis ekshibicjonizmu i ja tak to widzę.

Pan Petru to człowiek rozsądny, wie o czym mówi i potrafi to wytłumaczyć. W dodatku na sprawy światopoglądowe ma poglądy liberalne. Ale pan Petru jest typowym przedstawicielem bogatej, najedzonej klasy średniej, a wiadomo, że najedzony głodnego nie zrozumie. I w tym temacie tyle.

PO to partia tak nudna, że jak tylko któryś z jej polityków zaczyna coś tłumaczyć, to człowiek zaczyna ziewać. W kategorii najnudniejszych polityków z pierwszysch stron gazet o pierwsze miejsce mogą z powodzeniem walczyć pani premier Kopacz i, o ironio, być może przyszły przewodniczący PO pan Grzegorz Schetyna. Niezłą pętlę na szyję gotuje sobie ta partia. Kiedy wsłuchiwałam się w debatę sejmową na temat uchodźców, w trakcie przemawiania Schetyny mój umysł samowolnie odpływał w dalekie rejony, mimo kilkakrotnego przywoływania go do porządku. A teraz poważnie. Jeśli ktoś twierdzi, że nie można NIE głosować na partię, która jest nudna tylko z tego jedynego powodu, to ja się z nim zgadzam. Nudne rządy mają mnóstwo zalet. PO rządziła dotąd nieźle, z małymi, światopogladowymi wyjątkami i pod kościelnym butem, ale nieźle. W dodatku, kiedy już ostatecznie podjęłam decyzję, że na PO po raz trzeci NIE zagłosuję, to partia ta przedstawiła program, który jak na złość nie tylko jest lewicowy, ale i spójny, oraz możliwy do wykonania bez zadłużania państwa na biliony złotych. I zamiast do tego programu dorzucić kilka chwytliwych haseł, pobudzić wyoraźnię wyborców na PRZYSZŁOŚĆ, to PO wciąż gada o PiSie, o przeszłości, o autostradach. No dobrze, autostrady są. I PKB też. Ale są też wyraźnie niezadowoleni wyborcy i dla nich nowy program PO stworzono. Dlaczego ktoś nie powie jasno i zwięźle, że na Platformę warto zagłosować nie dlatego, że rządziła nieźle, nie dlatego, że ewentualne rządu PiSu mogą być gorsze, tylko dlatego, że PO ma lepszy program na przyszłość. Dość. Nie jestem PR-owcem. Jest też dodatkowy, bardzo ważny dla mnie argument przeciwko PO. Partia, która rządziła przez osiem lat powinna od władzy odejść. Dla czystości reguł i porządku demokracji lepiej jest, kiedy politycy kontrolują się nawzajem. Oby się tylko nie kontrolowali za bardzo.

Pozostaje więc dla mnie wybór niejako naturalny – to znaczy lewa strona. Zjednoczona Lewica – uff. Darowałabym już tego Leszka Millera, którego traktowałabym raczej jako artefakt minionej słusznie epoki, przełknęłabym już jakoś tego Czarzastego, choć on z kolei kojarzy mi się wyłącznie z występami przed Komisją tzw. Rywina, ale pokrętnych wypowiedzi niektórych polityków tej partii na temat związków partnerskich, podatków i imigracji nie wybaczę parti chcącej się określać jako lewica.

Zostaje więc Razem, ale i ona nie przekonuje do końca. Tak, tak, wiem, Zandberg jest świetny, ale poza nim niewiele znam w tej partii osób, a ja, w przeciwieństwie do wielu moich rodaków, wolę polityków dojrzałych i takich, których już trochę znam. Młodzi ludzie z partii Razem po wyborach będą się musieli wykazać siłą charakterów, uporem i wytrwałością i kiedy dadzą się poznać lepiej wyborcom, to kto wie...

Należę do dużej grupy polskich wyborców ogłupiałych, zdezorientowanych i nieprzekonanych do nikogo. Kogokolwiek wybiorę jutro, to tak czy inaczej w moich oczach to będzie mniejsze zło.

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci