Menu

Wiatr z Południa

Blog o polityce oraz o ciemnych stronach Europy, o upadku Arkadii. Piszę o sytuacji we Włoszech i o Afryce, emigracji i kolonizacji, szukam odpowiedzi na pytanie - czym jest nasza zachodnia kultura i czy naprawdę zbliża się jej kres..? Mój blog wciąż się zmienia. Napisz, co o nim myślisz - anetakruk@gazeta.pl

KONIEC ŚWIATA W AMATRICE

anetakruk

Conca di Amatrice, czyli kotlina o nazwie, którą przejmie później miasteczko, zamieszkiwana była już od prehistorycznych czasów.

Starożytni Rzymianie nazywali to miejsce Summa Villarum i do dziś zachowały się w tych okolicach pozostałości po budowlach i grobowcach z tej epoki.

W średniowieczu Amatrice dostaje się najpierw pod wpływy Księstwa Spoleto, a potem około roku 1265 staje się częścią Królestwa Neapolu. Amatrice walczy jednak z wpływami Neapolu. W latach 1271 i 1274 Karol I Andegaweński (król Sycylii, Neapolu, Jerozolimy i Albanii) wysyła wojsko, aby zdusić protesty mieszkańców. Jednocześnie w tym samym czasie wokół Amatrice kształtują się autonomiczne ośrodki władzy. Wpływy miasta rozciągają się na terytoria wokół, na pobliskie zamki i wioski.

Wieki XIV i XV to w historii Amatrice ciągła walka i spory graniczne z pobliskimi miastami. Do historii przeszły konflikty z Norcią, Arquatą, L'Aquilą. Tradycyjnym sprzymierzeńcem Amatrice pozostało Ascoli. W 1486 przyznane zostaje miastu prawo do bicia monety z napisem Fidelix Amatrix.

W wiekach XVI-XVII Amatrice dostaje się kolejno pod wpływy rodziny Orsini, Medyceuszy, by w 1759 wrócić do Królestwa Neapolu jako prywatne dominum króla.

To krótka wersja historii miasteczka Amatrice, sławnego na cały świat z dania zwanego Spaghetti all'Amatriciana.

Miasteczko Amatrice po trzęsieniu ziemi prawie nie istnieje. Setki lat historii zawaliły się w ciągu kilkudziesięciu sekund. Trzęsienia ziemi nie są nowe w tych okolicach. Powtarzają się co kilkanaście lat, w XVIII wieku liczba ofiar doszła niemal do siedmiu tysięcy.

Wstrząsnęły mną losy mieszkańców okolic dotkniętych trzęsieniem ziemi, ale i Rzymian, którzy spędzali wakacje w ponad stuletnim hotelu Roma, który również przestał istnieć. Sierpień to miesiąc, w którym Rzym się wyludnia, wielu mieszkańców przeczekuje upały w cieniu i chłodzie gór Umbrii. Wielu mieszkańców Rzymu pochodzi z tych okolic, ma tam swoje rodziny, przyjaciół z dzieciństwa, znajomych.

Sierpień pełen jest atrakcji, zabaw i festynów. Strona internetowa gminy Amatrice, z której zaczerpnęłam informacje o historii miasteczka, zatrzymała się w czasie. Na pierwszej stronie wciąż widnieje wiadomość o pięćdziesiątym Festiwalu Spaghetti all'Amatriciana, który miał się odbyć w najbliższy weekend.

Umbrię i okolicę znam bardzo dobrze, odwiedzałam miejscowości w pobliżu Norci wiele razy. Pamiętam, że temat trzęsienia ziemi pojawiał się wielokrotnie. Mieszkańcy wiedzą, że żyją w strefie najwyższego ryzyka w środku bardzo podatnego na wstrząsy Półwyspu Apenińskiego.

W ciągu roku okolice są w zasadzie wyludnione, zimne, opuszczone przez młodych, zamieszkane głównie przez starszych ludzi. SIerpień to miesiąc, w którym miasteczka te odżywają, tętnią życiem, pełne są rodzin z dziećmi, turystów, młodych ludzi, którzy upodobali sobie te strony na wycieczki motorami ze względu na kręte, górskie szlaki. Odbywają się festyny i festiwale - święta kiełbas, serów, trufli i setki innych, mniejszych i większych świąt, zachęcających turystów do odwiedzin.

Umbria to miejsce piękne, sugestywne i magiczne, mieszkańcy niezwykle gościnni, rozmowni i pełni fantazji. Jestem pewna, że podniosą się po tej tragedii i odbudują to, co odbudować można. Nawet Lady Gaga zaoferowała swoją pomoc.

W chwili, kiedy  piszę te słowa, ofiar tragedii jest 247. Łączę się w bólu z rodzinami ofiar i rodzinami zaginionych.

 

 

Komentarze (6)

Dodaj komentarz
  • pogin

    Katastrofy naturalne dzieją się zawsze i od zawsze, ale zawsze wstrząsają i słusznie budzą współczucie. Wiem, że to banał, ale co można w obliczu licznych śmierci powiedzieć więcej. Kiedy się patrzy (a poprzez media patrzy się) i widzi (może czasem aż nazbyt dokładnie) ten bezmiar nieszczęścia, łzy cisną się do oczu. Żal ludzi, żal ich dorobku... Ludzie podniosą się, bo i nie mają innego wyjścia, coś odbudują, ale to już nigdy nie będzie TO SAMO - dzieje się tak od zawsze i zawsze żal.

  • Gość: [Kacprzak] 64.62.219.*

    Interesujący wpis. Pozdrawiam serdecznie!
    Kacprzak

  • danekstraszynski

    Katastrofy przy całym dramacie w mediach mają zawsze ten sam przebieg. "Drogi uszkodzone., więc trudny dojazd dla służb." "Dzielne służby spisują się znakomicie i szukają ofiar w ruinach." "Po 72 godzinach nie można liczyć na znalezienie żywych." "Ratownicy odnaleźli ...letnią dziewczynkę. Została odwieziona helikopterem do szpitala. Jej stan nie zagraża życiu." Telewizja za każdym razem pokazuje kilka najbardziej zniszczonych domów. Czasami pojawia się wywiad z burmistrzem, który mówi to samo, co inni burmistrze w innych częściach świata w takich okolicznościach.
    Jeżeli katastrofa zdarzyła się po za pierwszym światem, relacje uzupełnione są gęsto informacjami o przygotowaniach, czekaniu na samolot. odlocie, przylocie na miejsce grupy amatorskich ratowników z psami, z niemieckiej prowincji. Dziennikarz wyraża się jeszcze krytycznie o miejcowej organizacji, która nie ma odpowiednich zadań dla dzielnych ratowników turystów. Psy są wyszkolone do szukania żywych, a wyznaczono im odcinek ze zwłokami. Widz, czytelnik, słuchacz odnosi wrażenie, że bez niemieckich psów miejscowi sobie zupełnie nie daliby rady.

    Oczywiście moje oburzenie dotyczy mediów. Natomiast sama katastrofa jest dla mnie postronnego niewyobrażalna. Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy żyją zupełnie normalnie, pracując, wychowując dzieci, czekając na pewne ale nie przewidywalne trzęsienie ziemi albo wybuch wulkanu. Wyobrażam sobie, że nie umiałbym tak żyć.

    Byłem kiedyś wohnmobilem w tej okolicy i przypominam sobie jej turystyczny charakter.
    Niestety cool zawodowo muszę zadać pytanie.. W południowych Niemczech od lat przy projektowaniu budynków uwzględnia się możliwość trzęsień. Geolodzy ustalili to teoretycznie. Rzeczywiście ziemia kilka razy lekko zadrgała. Okazało się, że przyczyną były instalacje geotermiczne, a więc człowiek. Co przeszkadza Włochom lepsze przygotowanie zagrożonych miejscowości? Możliwości techniczne istnieją. Włochy nie uchodzą za biedny kraj i niewątpliwie mają inżynierów nie gorszych od niemieckich.

  • anetakruk

    @pogin
    owszem, dokładnie tak. Ja pamiętam trzęsienie ziemi w Aquili, które doszczętnie zniszczyło miasto, a mieszkańców Rzymu (w tym mnie) postawiło na nogi w środku nocy.
    Minęło osiem lat, wydano ponad 12 miliardów (!!!), a ludzie wciąż mieszkają w barakach. Najlepszy dowcip mieszkańcom zniszczonych domów zrobił włoski dostawca energii, który przez lata wysyłał im rachunki za prąd w nieistniejących domach, niektórzy ludzie mają długi na tysiące euro. Musieli się szarpać po sądach i w końcu wygrali, kiedy wreszcie zainteresował się tym jakiś dziennikarz. Trzęsienie ziemi to coś, przed czym się trudno uchronić, ale państwo włoskie potem życia nie ułatwia, niestety.

  • anetakruk

    @Kacprzak
    dzięki, pozdrawiam!

  • anetakruk

    @danekstraszynski
    Sytuację w mediach opisałeś, jakbyś RAI oglądał! ;-)
    Ja oglądam tylko kilka minut dziennie, znieść się tego nie da. Wielka tragedia i mnóstwo hien cmentarnych. Ja nie uważam, że dziennikarze się nie powinni takimi rzeczami zajmować, przeciwnie, powinni, ale to epatowanie ludzkim nieszczęściem jest niesmaczne.
    A co do włoskiej zabudowy, to to jest temat na dłuższą refleksję. Pokrótce:
    1. Trudno mieć pretensje, że wali się dom, który ma ponad 500 lat (a w tych okolicach ludzie mieszkają w takich zabytkach z dziada pradziada).
    2. Włosi mają świetnych inżynierów, ale masę problemów z korupcją. W Amatrice zawaliła się szkoła, dopiero co wybudowana, na którą wydano miliony tak, aby przetrwała trzęsienie ziemi. Włosi są oburzeni tym i słusznie. Będzie na pewno śledźtwo. Burmistrz tłumaczy, że nic o tym nie wiedział, że sam się czuje oszukany. W tych okolicach rzeczywiście trzęsienia ziemi są częste, jak można wybudować szkołę, nie uwzględniając tego i potem mieć na sumieniu dzieciaki?!?!?! Szczęście w nieszczęściu, że w sierpniu szkoła była pusta...
    3. Kto ma w tych okolicach do odbudowy zabytek, to musi przejść biurokratyczną ścieżkę zdrowia, potrzebny jest papierek za papierkiem, pozwolenie za pozwoleniem, a skoro zabytek, to dopłaca do tego UE, a skoro idą pieniądze, to każdy chce wyszarpać trochę grosza dla siebie, a skoro tak, to potem nie starcza na porządną budowę.
    4. Last but not least - to było cholernie silne trzęsienie ziemi. I do tego wyjątkowo długie, co ma jeszcze gorsze skutki. W niektórych miejscach trwało dwie minuty i dłużej.

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci