Menu

Wiatr z Południa

Polityka i kultura, Włochy i Polska, północ i południe. Oto ja - blogerka na styku dwóch światów anetakruk@gazeta.pl

WSZYSTKO TO, CZEGO SIĘ JUŻ NIE DOWIEMY

anetakruk

 

Są takie rzeczy, których nigdy się nie dowiemy. I dobrze. Nigdy nie dowiemy się, jak daleko zaszedłby PiS z zamachem na polską praworządność, gdyby nie KOD i nigdy nie dowiemy się, jak dzisiaj wyglądałoby prawo aborcyne w Polsce, gdyby nie fantastyczne, polskie kobiety. Przyznajcie jednak, kiedy się głębiej zastanowić nad tym, co by było, gdyby Polacy nie wychodzili masowo na ulicę, aż człowiekowi dreszcz po plecach przechodzi.

Czarny Protest nie był przypadkiem, ani chwilową modą. Na Czarny Protest ciężko zapracowali wszyscy politycy – od prawa do lewa. Najlepiej obrazuje to transparent jednej z protestujących na całym świecie kobiet, który szczególnie utkwił mi w pamięci. Nienajmłodsza już dama trzyma w dłoniach tablice z takim oto napisem: I can't believe I still have to protest against this fucking shit, czyli "Nie mogę uwierzyć, że wciąż muszę protestować przeciwko temu pieprzonemu gównu". Chyba żadne hasło nie oddało tak trafnie tego, co i mnie kłębiło się głowie – naprawdę?! Serio?! Całkowity zakaz aborcji?! W drugiej dekadzie XXI wieku, kiedy już przyszedł czas, aby zliberalizować dotychczasowe prawo aborcyjne, to my dyskutujemy nad takim legislacyjnym potworkiem?!

Odzew na hasło do protestu przeszedł najśmielsze oczekiwania. Chyba nikt, nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się takiej demonstracji kobiecej siły. I oto stało się to, co wydawało się niemożliwe – rząd się cofnął. Nie cofnął się przed Trybunałem Konstytucyjnym, przed Komisją Europejską, nie przestraszył się Komisji Weneckiej ani protestów KOD-u. To wielkie zwycięstwo dla polskich kobiet. Wielu dziś zastanawia się, skąd wzięła się energia dla Czarnego Protestu i ja się nad tym zastanawiam.

Tak zwany "kompromis aborcyjny" obowiązuje w Polsce od 1993 roku. Prawo w tym względzie pozostało takie same od lat, ale atmosfera wobec aborcji zagęszczała się z roku na rok. Czarny Protest sprawił, że na wierzch wypłynęły wszystkie ludzkie nieszczęścia, które owy "kompromis" spowodował. W Polsce kobiety umierają, bo nie chce im się dać prawa do aborcji, rodzą dzieci z gwałtów, nawet tych kazirodczych, czego dowodzi głośna ostatnio sprawa dwunastolatki. Nikt tego głębiej nie zbadał, nikt o tym nie pisze artykułów ani książek, ale ten bezmiar cierpienia jest, istnieje i im bardziej polscy politycy i Kościół katolicki chcą go zepchnąć do podziemia, tym bardziej owo cierpienie zamienia się w gniew. W ten pamiętny, wzruszający poniedziałek protestowały kobiety z całej Polski – bogate i biedne, z dużych miast i mniejszych, ze wsi i z metropolii, ramię w ramię. I wszystkie były jednakowo wkurzone. I ta wspólnota dała im siłę.

Zamożne kobiety z dużych miast nie poradziłyby sobie same tak samo, jak nie poradziłyby sobie te, które dotąd czuły się słabsze i bezbronne ze względu na brak ekonomicznych środków. Te ostatnie za ów "aborcyjny kompromis" zapłaciły największą cenę. Być może nie za rok, nie za dwa, ale za kilkanaście lat opowiedzą nam swoje historie – swoje, swoich matek, córek i sióstr. I wtedy przestaniemy się dziwić, skąd w kobietach takie wkurzenie.

Czarny Poniedziałek był też efektem wyjątkowo bezwzględnych, aroganckich rządów PiS. Był protestem wobec języka, którym od lat posługuje się polska tak zwana prawica, wobec bzdur pana Kukiza, pana Waszczykowskiego, pana Ziemkiewicza i całej reszty. Polska prawica ma pogardliwą twarz mężczyzny, to mężczyźni w większości piszą do prawicowych gazet, to mężczyźni są twarzą najconalistów, ONR-u, Kościoła katolickiego i polityków. Kobiety w tym gronie są tylko kwiatkiem do korzucha, przykrywką, wymówką. I ten represyjny, mizoginiczny język pogardy mężczyzn wobec kobiet wydał w Czarny Poniedziałek swoje owoce. Oczywiście, trzeba tu dodać koniecznie, że wielu panów solidarnie protestowało z polskimi kobietami i to też było fantastyczne. Ich wsparcie jest ważne.

Miejmy nadzieję, że Czarny Protest uświadomił nam na dobre, jakie są nasze prawa, dał nam siłę na przyszłość, aby wreszcie dostać to, do czego mamy pełne prawo – do aborcji. Tu nie chodzi o to, aby aborcję wychwalać, o nie, ale nie można jej też demonizować! Każda kobieta ma prawo do tej decyzji i nikt nie może jej do niczego zmuszać! Aborcja wbrew pozorom nie może być porównywana do szczepień, jak to czynią niektórzy, słysząc argument, że decyduje ten, czyje jest ciało. Szczepionka nie ma tak przemożnego wpływu na całe ciało kobiety, nie zniekształca go, nie osłabia, nie powoduje burzy hormonów, przymusowego urlopu z pracy i tysiąca innych rzeczy. Niechciana przez kobietę ciąża powoduje to wszystko i jeśli kobieta nie czuje się na siłach, nie powinna być zmuszana do rodzenia.

Miejmy nadzieję, że w zeszły poniedziałem nastąpiła rewolucja nie tylko na ulicach, ale także i w naszych głowach. Dziś wiemy, że o nasze prawa musimy walczyć i ta walka może się zakończyć sukcesem. Kto by pomyślał, że rządy PiS-u zrobią dla nas tyle dobrego?

 

Wszystkich zainteresowanych tym tematem zapraszam na mojego nowego bloga dotyczącego kultury, telewizji i seriali:

http://popwpis.blox.pl/html

 

Szczególnie zachęcam Was do przeczytania mojego wpisu dotyczącego aborcji:

 

http://popwpis.blox.pl/2016/09/PORONIONY-PLOD-ABORCYJNEGO-PRAWA-czyli-Boy.html

 

 

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci