Menu

Wiatr z Południa

Blog o polityce oraz o ciemnych stronach Europy, o upadku Arkadii. Piszę o sytuacji we Włoszech i o Afryce, emigracji i kolonizacji, szukam odpowiedzi na pytanie - czym jest nasza zachodnia kultura i czy naprawdę zbliża się jej kres..? Mój blog wciąż się zmienia. Napisz, co o nim myślisz - anetakruk@gazeta.pl

NIENAWIŚĆ RASOWA - NAZWIJMY RZECZ PO IMIENIU

anetakruk

Wiem, wiem, milczałam bardzo długo. Ale po prostu nie mogę siedzieć cicho, kiedy czytam komentarze w internecie na temat imigrantów.

Witam wszystkich po długiej przerwie. Wiele się wydarzyło, od kiedy spotkaliśmy się ostatni raz, wiele by o tym pisać, ale dziś przejdę od razu do rzeczy.

Kiedy włączam polską telewizję, polskie radio, lub czytam polskie gazety (dla tych, którzy nie wiedzą, dodam, że mieszkam na stałe w Rzymie), to nie słyszę nic innego, jak tylko jedno słowo - strach. Po sporej dawce polskiej publicystyki, można dojść do wniosku, że moi rodacy nic innego nie robią od rana do nocy, tylko DRŻĄ ze strachu przed najazdem OBCYCH.

Zbaraniałam.

Ten wspaniały naród, który masowymi strajkami wywalczył sobie wolność, przetrwał stan wojenny, konno ruszył przeciw niemieckim czołgom, że o powstaniach w czasie zaborów nie wspomnę, LĘKA się wymęczonych podróżą, znękanych wojną uciekinierów. Tak oto moi rodacy pozwalają na ostateczne zwycięstwo terrorystów. Bo ich celem jest własnie to - zasiać w nas lęk i nieufność, nienawiśc do tych, którzy mieli czelność opuścić ten raj na ziemi, jakim miało się stać Państwo Islamskie i wyruszyć do bezbożnej Europy.

Usprawiedliwiając nienawiść do zwykłych, muzułmańskich rodzin paradoksalnie mówimy tym samym językiem co terroryści. Ataki bombowe, zamachy na turystów mają jeden cel - podzielić nas, wywołać wojnę między nami i to własnie w Europie się dzieje. Bo największymi ofiarami terroru, nie są Amerykanie, Anglicy, Francuzi, Włosi, czy Polacy. Największymi ofiarami zamachów są zwykli muzułmanie. Im bardziej ich się boimy, tym bardziej będziemy potwierdzać i uprawdopodabniać argumenty, którymi posługują się żołnierze ISIS.

Możemy zamknąć drzwi przed uchodźcami, możemy ich skazać na śmierć głodową, lub pod pociskami Asada lub ISIS, zróbmy to, jeśli to możliwe, ale miejmy świadomość, że dopiero wtedy się zacznie. Bo właśnie tak produkuje się przyszłych terrorystów. Najpierw braliśmy udział w wojnach w Iraku i w Afganistanie, marzyliśmy bezwstydnie o ropie naftowej i miliardowych kontraktach, rozkręcaliśmy ten tygiel, a teraz odwracamy się do mieszkańców tych nieszczęsnych krajów plecami.

Przepisy na idealnego zamachowca są w zasadzie dwa i oba sa tak samo skuteczne i nie trzeba do tego wieloletnich studiów, wystarczy zdrowy rozsądek i znajomość ludzkiej natury. Jeśli uchodźców w końcu przyjmiemy (a wszystko wskazuje na to, że tak się stanie) i jeśli ich desperacja zderzy się z naszą nienawiścią i atakami rasistowskimi, to  możemy wyhodować sobie terrorystów na własnym łonie. Bo nienawiść, wrogość, niechęć budzą frustrację, strach i agresję. NIe usprawiedliwiam terroryzmu. Wiem, jakie wyzwania niosą ze sobą różnice kulturowe, bo pracuję i pracowałam z muzułmanami w przeciwieństwie do wielu z tych, którzy wyładowują swoją frustrację na OBCYCH. NIe podoba mi się podejście Islamu do kobiet, do zwierząt, dyskutuję o tym bez przerwy, ale to nie przeszkadza mi w tym, aby mieć wśród muzułmanów przyjaciół.

A może to wcale nie chodzi o lęk, odmieniany dziś przez wszystkie przypadki przez polskich polityków? Nazwijmy rzecz po imieniu - tu chodzi o NIENAWIŚĆ. Kiedy ktoś nawołuje do bicia Cygana lub Żyda to nie nazywamy tego strachem, nie usprawiedliwiamy lękiem, tylko nazywamy po imieniu tym, czym jest - NIENAWIŚCIĄ RASOWĄ. Im bardziej będziemy szukać dla tej postawy usprawiedliwień, wyjaśnień, im bardziej zamiast z potępieniem, będą się one spotykać z uważnym zrozumieniem polityków i publicystów, tym bardziej będziemy się zbliżać do filozofii III Rzeszy i to nie jest przenośnia. Faszyści mieli co najmniej milion "naukowo" potwierdzonych powodów, aby nienawidzić Żydów, Romów, gejów i wielu innych.

Czy ta nienawiść podszyta jest lękiem? Tak.

Czy ta agresja bierze się z niewiedzy? Jak najbardziej.

Ale nienawiść pozostanie nienawiścią - nazwijmy to po imieniu.

MIĘDZYNARODOWE NACJONALIZMY

anetakruk

Pamiętam, jak kilka lat temu we włoskiej telewizji oglądałam program o II wojnie światowej. Fragment tego programu poświęcony był okupowanej Polsce i zamachom organizowanym przez Polskę Walczącą na hitlerowskiego najeźdźcę. W tym właśnie kontekście padło wtedy określenie "polscy nacjonaliści".

W pierwszej chwili wydało mi się to oburzające. Jak to?! Naszych bohaterów, przelewających krew za ojczyznę nazywać nacjonalistami?! Wtedy po raz pierwszy przyszło mi do głowy, że z nacjonalizmem jest trochę jak z trójwymiarowym obrazem - wygląda inaczej oglądany z różnych stron.

I tak - dla Anglików, obywatele Irlandii Północnej, dążący do oderwania jej od Wielkiej Brytanii, są pewnie nacjonalistami, kto wie, może nawet terrorystami. Podobnie jest z obywatelami Kraju Basków dla Hiszpanii. Grupa dążąca do uniezależnienia się od silniejszego sąsiada postrzega samych siebie jak bohaterów i patriotów ale w kraju "okupującym" oceniani są jako separatyści.

Ale najciekawsze są opinie tych krajów, które w żaden sposób nie są zaangażowane w konflikt. Tam, choć słowa "separatyści" raczej się nie używa, to jednak "nacjonaliści" są na porządku dziennym. Bo im mocniejsze są w społeczeństwie danego państwa uczucia patriotyczne, o tyle większa jest nieufność wobec "patriotów" z państw sąsiednich.

Dlaczego piszę wszystkie te oczywistości?

Dlatego, że dla wszystkich, którzy przypominają o zbrodniach UPA na Polakach, owe nacjonalizmy nie są jednak oczywiste. Tak, zbrodnie UPA były potworne. Oczywiście, że kiedyś, kiedy Ukraina będzie niepodległa i nie będzie przymierała głodem, będzie wreszcie można rozpocząć bolesne i dotkliwe rozliczania tego, co wydarzyło się na Wołyniu i Galicji Wschodniej. Podobnie, jak w Polsce dopiero niedawno przyszedł czas na rozliczenie zbrodni w Jedwabnem.

Boleję nad tym, bo jest to wielki dramat dla rodzin tych, którzy wtedy zginęli. Trzeba jednak zrozumieć jedno - Ukraina zniewolona, uzależniona od rosyjskiego pieniądza, pod rosyjskim butem, nigdy do swoich zbrodni się nie przyzna i nigdy ich nie rozliczy. Nigdy też Polaków za to, co się wtedy stało nie przeprosi, a wiem, że wielu z naszych rodaków na takie przeprosiny czeka.

Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - bestialskie zabójstwa na Wołyniu nie wzięły się przecież z niczego, nie mogą być wyjaśniane bez historycznego kontekstu. Ukraińcy walczyli wówczas o wolność i niepodległość swego kraju, chociaż wybrali metody okrutne i sadystyczne.  Ukraińców na terenach II RP było ponad 4 miliony (niektóre źródła podają wręcz, że było ich prawie 5,5 miliona), we wspomnianym Wołyniu, było ich prawie 70%. Nie chcę usprawiedliwiać zbrodni, ale pamiętajmy, że na tych ziemiach, mimo większości ukraińskiej ludności, rządzili polscy urzędnicy, nierzadko niesprawiedliwi i okrutni wobec tych, którzy za Polaków się nie uważali. Ograniczano liczbę ukraińskich szkół, Warszawa nie zgodziła się nawet na otwarcie we Lwowie Uniwersytetu Ukraińskiego, zmuszając wielu młodych ludzi do potajemnych nauk (swoją drogą, skąd my to znamy?!). Bez tego kontekstu nie zrozumiemy nie tylko dramatu ówczesnych polskich ziem wschodnich, nie zrozumiemy skomplikowanych zmagań Ukrainy ze swoja tożsamością, ale w ogóle nie zrozumiemy Majdanu.

Jakoś tak się polska historia współczesna ułożyła, że wielu Polaków czuje wspólnotę z IRA, irlandzką organizacją, odpowiedzialna za wiele zamachów i za wiele śmierci, także na niewinnych ludziach w dążeniu do niepodległości. W uproszczeniu, zwykliśmy mówić, że irlandzkie doświadczenia bliskie są naszej walce o niepodległość i w pewnym sensie jest to prawda. Tym łatwiej jest o naszą sympatię i solidarność z Irlandczykami, o ile Irlandia jest tak dlaleko od Polski, jak to jest tylko w Europie możliwe. Nie ma mowy więc o żadnym konflikcie etnicznym czy granicznym między nami. Pomijamy jednak drugą stronę medalu - tam, gdzie się zbrojnie walczy o niepodległość, tam leje się krew, także niewinnych ludzi.

Możemy dyskutować i spierać się o metody, o stopień okrucieństwa, ale zatrzymajmy się na tej jednej, ważnej myśli - tam, gdzie umysłami tłumów rządzi nacjonalizm, tam bardzo łatwo jest uruchomić ksenofobię i nienawiść wobec innego.

Dlatego marzy mi Europa, gdzie w Anglii będą uczyc się dzieci o polskich powstaniach przeciwko zaborcom, we Włoszech będą się uczyć o ukraińskich ziemiach zachodnich, w Niemczech o Kraju Basków a w Polsce o IRA, także o ciemnych stronach IRA, bo były takie.

To, co dla nas jest patriotyzmem, dla innych może być skrajnym nawet nacjonalizmem. Więcej wręcz, może być dramatem, zarzewiem nowej nienawiści. Skrajnym tego przykładem w Europie są Bałkany.

Wyjściem z sytuacji jest uczenie o nacjonalizmie, jako o idei ponadpaństwowej, nawet, jeśli brzmi to jak oksymoron. Nauczmy nasze dzieci, że patriotyzm jest piękny, ale ślepy patriotyzm, wyznawany przez każdego na swoją modłę, może doprowadzić nasz kontynent tylko do nowego dramatu. Oby nie.

POZYTYWNY SCENARIUSZ (bo negatywne wychodzą mi już uszami)

anetakruk

Optymistycznie widzę to tak:

Władimir Putin, naciskany przez swoje zaplecze i lecące na łeb na szyję wyceny rosyjskich spółek na giełdzie zajmuje co prawda Krym, ale wycofuje część wojsk i resztę Ukrainy zostawia we względnym spokoju. Zachód oddycha z ulgą i pozornie wszystko wraca do normy, ale...

Unia Europejska zaniepokojona nieobliczalnością Rosji decyduje się jednak nie tylko zainwestować większe środki na Ukrainie, ale i pozostawić jej uchyloną furtkę do przyszłego stowarzyszenia. Owszem, pozostająca w cieniu Rosji Ukraina może nigdy oficjalnie do UE nie wstąpić, ale nie trzeba być przecież jej członkiem, aby czerpać z niej finansowe i rynkowe korzyści, wystarczą do tego odpowiednie traktaty, a Putin przecież wiecznie rządził nie będzie.

Zaniepokojone obroną przez Rosję separatystów na Krymie Chiny wiążą swoją gospodarkę z USA i Unią Europejską w poszukiwaniu rozsądnych i przewidywalnych partnerów, którzy decyzje swe bazują na finansowych korzyściach.

Zachód budzi się z długiego, zimowego snu, odkrywa, jak bardzo jest słaby, targany przez odwieczne podziały, ucina wreszcie idiotyczne dyskusje i Unia Europejska dąży do większego zjednoczenia (także politycznego i militarnego) i do uniezależnienia się od dostaw ropy ze wschodu.

Stany Zjednoczone odkrywają, że Unia Europejska jest dla nich strategicznym partnerem, więc negocjacje w sprawie Strefy Wolnego Handlu nabierają nagle wigoru, dzięki czemu tak USA jak i Europa bogacą się na wspólnej wymianie handlowej.

Co więcej - wszyscy przypominamy sobie wreszcie, na jakich fundamentach została zbudowana nasza wspólnota i wartości takie jak demokracja, prawo narodów do samostanowienia, wolność i otwarte granice znów są w modzie.

Możemy nawet popuścić wodze fantazji i posunąć się dalej - biedniejąca, uzależniona od sprzedaży ropy Rosja detronizuje wreszcie Władimira Putina i do głosu dochodzą tam wreszcie siły opozycyjne i społeczeństwo obywatelskie...

A Polska? Polska w ciągu najbliższych lat staje się coraz bogatszym krajem, a Polacy żyją w zbytku długo i szczęśliwie...

...

A teraz proszę Szanownych Państwa budzimy się i wracamy do rzeczywistości!

KRÓTKI WPIS O POLSKIM SZCZĘŚCIU

anetakruk

Bardzo trudno dziś pisać o czymś innym niż o wydarzeniach na Krymie. Trudno też podejmować ten temat, bo mało wiemy, bo wydarzenia szybko się toczą, bo pewna dynamika geopolityczna wymknęła się trochę z ram zdrowego rozsądku i tego, co powszechnie uznaje się za przewidywalne.

Jedną myślą jednak, która od początku protestów na Majdanie przychodzi mi do głowy, chcę się z Wami podzielić - jakie niebywałe szczęście miała Polska na przełomie lat '80 i '90. Jakie to było wielkie szczęście, że był Lech Wałęsa, Jacek Kuroń, Leszek Balcerowicz, że papieżem był Polak i że elity komunistyczne zdecydowały się ustąpić.

Nie wiem, dokąd zmierza Ukraina, co się wydarzy na Krymie i czy Putin oszaleje do reszty i zbrojnie zaatakuje Ukrainę. Mogę tylko powiedzieć, że życzę Ukrainie takiego obrotu historii, aby za trzydzieści lat była tam, gdzieś dziś jest Polska, a może jeszcze dalej. 

© Wiatr z Południa
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci